ENTROPIA

(2025)

Ciepły dzień, wiosna, drzewo nieopodal rzuca duże plamy cienia.
Siadam na ławce. Ostrożnie kroję jabłko.
Kropla soku spływa mi po palcach.
Aromat nasila się, gdy rozkładam połówki owocu.

Pomiędzy harmonijne zapachy łąki i jabłka zakrada się dysonans.
Deska pode mną ostrzegawczo trzeszczy.

Narastająca entropia przybliża nieuchronną katastrofę.
Wszystko wokół niepostrzeżenie pogrąża się w chaosie.
Kruszeje, zmierzając z każdą chwilą do załamania.
Jak każdego dnia zasypiać z tą świadomością?